Stoję w miejscu

Po ostatnim wpisie, w którym pisałem o cofnięciu się odrobinę w tył, czas na kolejny raport. Nie mam powodu do świętowaniu postępów, ponieważ ich nie ma. W tej chwili waga stanęła na 119kg. Uważam jednak to za całkiem spory sukces, ponieważ cały poprzedni tydzień spędzałem u rodziny mojej żony, a teściowa jest bardzo znana z robienia świetnych rzeczy do jedzenia. Tak więc miałem tydzień, kiedy Broń Boże nie mogłem ulegać pokusom i zmieniać swoich dotychczasowych zasad żywieniowych. I prawie się to udało. Na czas wyjazdu zrezygnowałem z roweru, aby nie targać go ze sobą, myśląc, że w tym czasie pożyczę rower od szwagra. Niestety, jego rower był za mały. Jak są góry dookoła i piękna pogoda to można po nich chodzić, z czego korzystałem w pełni. Okolice Jaworzyny mają przede mną coraz mniej tajemnic. Teraz wracam do wcześniejszego trybu życia i jedzenia, oraz jeżdżenia. Wspomniany we wcześniejszym wpisie UnderArmour z pozostałym moim zestawem ubrań daje radę i nadal nie kończę sezonu rowerowego.

Poniżej zdjęcie ze szczytu Jaworzyny, gdzie trzeciego listopada była przepiękna pogoda i nikogo więcej na szczycie z powodu remontu kolejki.

Widok z Jaworzyny, 2011-11-03
Widok z Jaworzyny, 2011-11-03

Dodaj komentarz