Ciągłość i rozwój

Seat Toledo
Jeżdżę trzynastoletnim Seatem Toledo. Model (w tej wersji) dawno już nieprodukowany, ale jednak żyje i to nie tylko jako kilkunastoletni egzemplarz. Po krótkiej lekturze Wikipedii o tym modelu dowiedziałem się, że linia produkcyjna została sprzedana chińskiej firmie Chery. Obecnie na bazie pierwszego Toledo produkują model Cowin. Podobieństwo jest najlepiej widoczne, gdy wybierze się ostatnie (najniższe) zdjęcie z boku kremowego egzemplarza. Delikatnie zmieniony przód i tył, gładsze lampy i tyl widać z wierzchu. W środku też znajomo.

Kilka miesięcy temu w gazecie auto_moto_i_sport znalazłem wyniki sondy internetowej, gdzie pytanie brzmiało (mniej więcej): „czy chińczycy będę produkowali kiedyś samochody równie dobre co Europa?” Z dużą przewagą wygrała odpowiedź „NIE”. Naiwne myślenie. Gdyby 15 lat temu zadano pytanie czy Chiny będą produkować nowoczesną elektronikę odpowiedź byłaby podobna. Myliliby się wtedy, mylą się teraz. Wyobrażam sobie, że chcą dojść do produkcji udanych konstrukcji małymi krokami – kupują wycofywane linie produkcyjne, zatrudniają się jako robotnicy w fabrykach znanych marek, prowadzą własne badania czy też uprawiają „reverse engineering”. Śmiesznie brzmi to ostatnie? Znam przypadek fabryki maszyn rolniczych, gdy nowe konstrukcje powstawały po rozebraniu takiej samej maszyny uznanego producenta. Wiele można nauczyć się w ten sposób.

Że teraz zaliczają wpadkę za wpadką przy crash-testach? W pewnym momencie przestaną. To nie jest kwestia wiary, ale przekonania, że to tylko kwestia czasu. Pamiętam, gdy w latach dziewięćdziesiątych na polski rynek wkraczały „hultaje”, czyli hyundai’e pony, też niektórzy śmiali się. Teraz jakby mniej. Być może Chińczycy będą potrzebowali więcej czasu, ale zmiana nastąpi.

Dodaj komentarz