Zima już jest

W ciągu łikendu zrobiłem blisko tysiąc kilometrów, w stronę gór w sobotę i z powrotem dziś. Gdy wyjeżdżałem stąd mieliśmy mokrą jesień. Gdy dojechałem tam zaczęło padać, a tam naprawdę potrafi padać. Jeszcze wczoraj śnieg leżał wyłącznie ciut wyżej niż w dolinach. Ale sypało całą noc i rano mój samochód przykryty był dziesięciocentymetrową pierzyną. Hehe, po raz pierwszy w tym roku można było pomylić stojące obok siebie kupy śniegu. Dookoła także śnieg po kostki. Drogi w górach przed świtem miały zgarnięty śnieg, ale i ubitą nierozmiękczoną jeszcze solą śliską pokrywę. Można pobawić się w pożlizgi 😉 Paru kierowców nie śmiało się z tego powodu, na szczęście wyglądało to niegroźnie. Ogólnie, to bez dobrych opon i oleju w głowie już nie można jechać na południe.

Niewątpliwie coraz bliżej podpisanie układu z Schengen: w strefie przy granicy ze Słowacją patrol zatrzymujący samochody do kontroli miał mieszaną załogę – jeden Polak i jeden Słowak. Nawet teraz odprawa na granicy z naszymi południowymi sąsiadami to szybka i nieuciążliwa formalność.

Wczorajsze opady

Dodaj komentarz