Wykroczenie przeciw mojemu czasowi [wolnemu]

Jest godzina 21:00. Jestem dość osobliwym człowiekiem, wyróżniającym się wśród innych między innymi tym, że gdyby to zależało wyłacznie ode mnie to o tej porze już bym spał! Jeśli mojemu zegarowi biologicznemu pozwoli się tykać według jego własnego uznania, to zerwie mnie o świcie. Zerwie, to niedokładne określenie. W trzy sekundy po obudzeniu, jestem całkowicie gotowy do wszelkich zadań. Jestem przeciwieństwem swojej siostry, ktora wymaga wielostopniowego budzenia, z mocnym katalizatorem porannego rozruchu, czyli kawą tak czarną, że gęstą. Ale wróćmy do mnie: swój cykl zegarowy odziedziczyłem po rodzicielce. Jest tak nietypowy, że kiedyś chciano na mnie prowadzić badania (psychologiczne?). Ale do sedna. Przed chwilą odebrałem telefon pewnego dziewczątka, które koniecznie chciało mnie umówić z agentem swojej firmy, w sprawie moich finansów. Ćwierkała, trajkotała recytując wyuczone formułki i za wszelką cenę nie chcąc dopuścić mnie do głosu, uprzejmie jeszcze brzmiącego. To był kolejny tego typu telefon i zaczyna mnie bawić wymyślanie kolejnych odpowiedzi na pytanie: „Czy mogłabym poznać przyczyny dlaczego nie chce Pan spotkać się z naszym agentem?” (ciekawe, że mają to perfekt wyuczone). Po standardowej odpowiedzi numer cztery, cedzonej słodko z uśmiechem na ustach : „Ponieważ nie czuję takiej potrzeby, gdyż załatwiam je sam” – Pani telefonistka nie spasowała. Podjęła kolejną desperacką próbę, czuć już było odrobinę niepewności, chęć zdobycia punktu rzutem na taśmę. Tu nadziała się na formułę numer szesnaście, cedzoną lodowato: „Przepraszam, ale czy nie wyraziłem się dość jasno?”. I tu wreszcie Pani grzecznie się pożegnała. Do następnego razu! :-]
Mam gonitwe myśli: zastanawiam się, czy nie wykorzystać ich uporu przeciwko nim samym. Może następnym razem porozmawiam z nią o jej finansach, czy jest zadowolona z pracy, gdzie jest ubezpieczona, czy lubi szefa, czy szef ją lubi. Druga koncepcja jest taka, że nie będę dowierzał, że ta Pani jest akurat z tej firmy i bede pytał o tysiące szczegółów mających zweryfikować, np regon/pesel/adres/nazwiskoSzefa, czy rzeczywiście pracuje tam gdzie mówi. Może nie będę tak szybko kończył rozmowy, ceniąc ich czas. Oni nie szanują mojego. Może właśnie w rozmowie z naganiaczem czegoś fajnego dowiem się? Ciekawe czy odłoży słuchawkę……

Dodaj komentarz