Duch Linuksa, czyli…

…. a jakim TY jesteś użytkownikiem?
Wielu ludzi w Polsce narzeka na oprogramowanie (jego brak lub poziom wykonania) przeznaczonego specjalnie dla Polaków, że lokalizacja jest do kitu, że gdzieś nie ma jej wogóle, że brakuje programu do tego czy tamtego. To oprogramowanie/poprawki nie przybędą z księżyca, muszą je wykonać ludzie. Nie zrobi ich także Mark, ponieważ on patrzy na Ubuntu globalnie, a nie na każdy kraj z osobna. Nie ma ochoty pewnie też zajmować każdym oddzielnie, skoro w każdym kraju są ludzie używający „jego” dystrybucji i czerpiący z tego korzyści. Więc musimy zrobić to sami, my Polacy.

Wielu ludzi w tym momencie ogląda się na programistów: dostarczcie nam oprogramowanie! Zróbcie nam to! Zaprojektujcie, oprogramujcie, zróbcie wygląd, przetestujcie i dajcie nam gotowy do użycia produkt. I jeszcze zróbcie stronę, opisy a na koniec jeszcze tłumaczcie nam krok po kroku, po raz setny, bo nam nie chce sie szukać i starać sie zrozumieć, bo nie mamy na to czasu ani ochoty. Chcemy mieć wszystko gotowe! I jeszcze niech nie przyjdzie Wam do głowy publikować tego na innej licencji niż GNU GPL,w końcu to przecież jest oprogramowanie dla Linuksa, prawda? Inaczej być nie może.

A guzik i to z pętelką! Jeśli to nie łamie wcześniejszych licencji, programista może publikować program na jakiej mu się tylko podoba licencji, nikomu nic do tego. Nawet jeśli stworzył ten program będąc „na Linuksie”. Ma całkowite prawo żądać opłaty za prawo do używania swojego programu i nikomu też nic do tego. Programista jest zwykłym człowiekiem, który za swoją pracę i poświęcony czas otrzymuje wynagrodzenie. Nikt nie oczekuje, wchodząc do np szewca że wykona mu usługę za darmo. Nikt nie wywiera na niego presji, aby pracował za darmo. Nikt nie wywiera wpływu na niego także, aby podzielił się swoja wiedzą z usługo-biorcą. U nikogo nie wywołuje to dezaprobaty, kiedy płaci za jego pracę. Praca programisty, jest jak każda inna, za wysiłek otrzymuje się wynagrodzenie.

Wymyślono Open Source, czyli otwarte źródła. Programiści zechcieli dzielić się własną pracą bez żadnych opłat. Ale to wcale nie znaczy, że za darmo. Zmiana modelu tworzenia oprogramowania z „katedry” na „bazar” pozwoliła na zmianę sposobu tworzenia oprogramowania: wokół pojedynczego programisty zaczęła powstawać społeczność. Przyłączali się do projektu kolejni programiści, projektanci, graficy, muzycy, testerzy, użytkownicy. Wszyscy wspierali projekt, wszyscy ciężko pracowali nad nim, nad swoją częścią. Użytkownicy także intensywnie uczestniczyli w tworzeniu programu, używali i testowali, czuli że to jest ich program, że mają na niego wpływ. Grafik rysował, znający języki tłumaczył, admin pilnował serwera, uzytkownik testował, muzyk tworzył oprawę, literat pisał fabułę, www-projektant pilnował strony, a w tym czasie programista spokojnie pisał kod. Wszyscy byli równie ważni, bo pracowali wspólnie poprawiając to czego używają na codzień. Tak przygotowywany program, gdzie programista ma pomoc i oparcie w innych, z czystym sercem publikuje jako Otwarty. Wszyscy mogą go używać, nawet zarabiać na nim, bo tworzyła go grupa ludzi mających wspólny cel – Dobry Program.

Moim zdaniem każdy użytkownik Linuksa powinien przeczytać na początek artykuł i zrozumieć o co chodzi z tym pingwinem. Zastanowić, co ja sam mogę zrobić, aby Linuks stał się jeszcze lepszy. Naprawdę nie trzeba być znawcą komputerów by można było znaleźć jakieś zajęcie dla siebie. Wystarczy przestać narzekać, rozejrzeć się dookoła i chcieć dostrzec co jest do zrobienia. I przestać wreszcie robić z programistów niewolników, którzy mają robić za darmo, tylko dlatego że zajmują sie linuksem. Musi być równowaga pomiędzy tym co oddaje się, a co otrzymuje się w zamian.

Ubuntu ma szansę przyłożyć się do przewrotu: jest ustandaryzowaną dystrybucją, całkiem dobrą. Prostota jej obsługi jest ogromna, ale wyobraźcie sobie sytuacje, w której sposob obslugi urzadzenia pod ubuntu decydowalby o zakupie bądź nie urządzenia w sklepie. Czy nie warto by utworzyć katalogu sprzetu Ubuntu-compatible? Czy nie warto by tworzyc oprogramowania podobnego do UbuNeo, do obslugi urządzeń? Jak myslicie, jak to wplynie na popularnosc Ubuntu? Ale to wybiegam za daleko w przyszłość, społeczność musi dopiero stać się prawdziwą społecznością, aby wypowiadać się słyszalnym głosem. Czy wreszcie tworzenie oprogramowania, specjalnie potrzebnego w Polsce, też jest bardzo potrzebne. Ale do tego potrzeba ludzi, jeszcze więcej ludzi i chęci. Więcej zrozumienia, mniej słów i kłótliwości, a więcej pracy i konkretnych efektów.

Wszyscy użytkownicy Ubuntu muszą czuć, że znajdują się wewnątrz jednej społeczności, że są jej ważną częścią. Od tego zależy co stanie się w przyszłości.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.